Thursday, 27 April 2017

think pink!

No dobra, ostatecznie różowy nie jest taki zły, prawda? Mnie, osobę o kolorystyce jesiennej, lubująca się w brązach i oranżach, natura pokarała dzieckiem, któremu jest dobrze w różowym i już. A z  naturą nie będę się kłócić...
Ehm, well, actually, pink isn't so bad, is it? Myself, I'm the autumn type and I love browns and oranges. But Mother Nature has sent me a daughter, who looks perfect in pink. I can't argue with Mother Nature...


Wzór/Pattern: Pom Pom Hats, włóczka/yarn: First Class Rozetti.

Thursday, 20 April 2017

igła do przeciągania nitek

Gdyby zrobić ranking najbardziej nielubianych czynności krawieckich, to podejrzewam, że wysokie miejsce (a może i zaszczytne pierwsze) zajęłoby chowanie dyndających nitek, których nie da się ukryć gdzieś w szwach wewnętrznych i trzeba je starannie wprowadzić w materiał.
Oczywiście, a jakże, do tego też wykombinowano specjalne narzędzie - igła do przeciągania nitek Prym, przy czym oryginalnie producent nazwał produkt Faden-Fee, czyli nitkowa wróżka (w wersji angielskiej snag wizard).
Koncepcja nawet jest niezła, ale tak bardzo czarodziejski to ten wynalazek nie jest.


Jak to działa? Otóż igła, w dolnej części zwyczajna, w górnej jest ponacinana w drobną kratkę. Wiadomo, że czasami do przeciągnięcia mamy króciutki kawałek nitki, trudny do nawleczenia w zwykłą igłę. Tu, zamiast nawlekać, owijamy go na górnej części i przeciągamy igłę na spód materiału - dzięki chropowatości nitka się nie zsunie, tylko razem z igłą przelezie na drugą stronę.


Niestety zastosowanie jest ograniczone do materiałów luźno tkanych i niezbyt cienkich. Na pierwszym zdjęciu zestawiłam ją z najgrubszą igłą z typowego karnetu. Widać, że ta do przeciągania jest podobnej grubości, a do tego jeszcze długa (6 cm). Przebicie się przez zwięzłą tkaninę typu jeans jest praktycznie niemożliwe. Gładka część jeszcze jakoś idzie, ale ta chropowata się zahacza, a przeciągana nitka zostaje na wierzchu. Przy delikatnym materiale jest z kolei ryzyko, że go pozaciągamy.
Igły praktycznie nie używam, już wolę pamiętać o zostawianiu odpowiednio długich kocówek nici, by móc je nawlec i schować zwykłą igłą.

Podobny produkt oferuje SewMate (Snag Repair Tool ), tyle że w dwóch rozmiarach, być może to coś poprawia - nie miałam przyjemności testować. Nazwa sugeruje, że ta igła jest przede wszystkim narzędziem naprawczym  do chowania zaciągniętych nitek, choć w sumie, co za różnica, jakiego pochodzenia jest notka, którą mamy przeciągnąć?

Thursday, 13 April 2017

linijki do prasowania

Prasować w zasadzie lubię, ale nawet miłośnika prasowania może znużyć zaprasowywanie dwóch kawałków zasłon po 1,8 m każda razy kolejne dwa (góra i dół) i znowu razy dwa (podwójne zawinięcie),  dając nam skromne 14 metrów krawędzi do starannego przejechania żelazkiem, co jest równie fascynujące jak podróż autostradą przez pustynię. Jako że w sklepach robótkowych dostępne są ułatwiacze chyba do wszystkiego, zaczęłam szukać czegoś, co by mi tę czynność jakoś usprawniło, a i przydało się do zaprasowywania wszelakich innych zawinięć, np. w podłożeniach spodni czy spódnic.
Znalazłam, a jakże, produkt występujący pod nazwą linijka do prasowania/zaprasowywania lub miara krawiecka do prasowania firmy Prym (opis na stronie producenta: ironing ruler, universal).
Zamówiłam. Przyszło. Rozpakowałam.



???
Otóż w cenie 28 zł otrzymujemy ni mniej ni więcej tylko dwa cienkie kartoniki z nadrukowaną siatką, na wygląd i w dotyku niespecjalnie różniące się od tekturowej kopertki, w którą zostały zapakowane. Co prawda informacja na opakowaniu przekonuje nas, że jest to "powlekana celuloza", ale, przykro mi bardzo, nadal widzę nędzną tekturkę, której mizerię dostrzegał chyba sam producent, bo uznał za stosowne upewnić nabywcę na opakowaniu, że są to akcesoria "wielokrotnego użytku".



Szablony (zdecydowanie linijką tego nie nazwę) mają podłużne otworki służące do rysowania na materiale oznaczeń w równych odległościach (np. na dziurki do guzików). Tzn. mają, jak je sobie pracowicie wydłubiemy, ponieważ są tylko nadcięte, ale nie powypychane.


No dobrze, jakby to nie wyglądało, zastosujmy w praktyce. Jak się nietrudno domyślić, wrażenia są identyczne jakbym użyła w charakterze szablonu kartki z bloku technicznego (kosztuje 1-2 zł za 10 kartek...). Maksymalna dopuszczalna temperatura to 3 kropki na żelazku, ja prasowałam na dwóch, ale i tak w pewnym momencie szablon malowniczo się sfalował na jednej krawędzi, tej mniej podgrzanej. Po rozprasowaniu co prawda wrócił do płaskiego kształtu, ale po czymś o nazwie "linijka" raczej spodziewamy się czegoś sztywnego i solidnego, a nie zmieniającego kształty niczym ameba.


Zajrzałam na strony niemieckie, bo może to jednak jakaś technologia kosmiczna, a ja się nie znam? Tam jednak też entuzjazmu nie spotkałam, raczej wypowiedzi w stylu "co to jest, do ciężkiej cholery?!", bo nawet na warunki niemieckie 8-10 euro za coś takiego nie jest adekwatną kwotą, szczególnie że podobnie kosztuje bardzo porządna napownica Prym Vario, zatem każdy za tę cenę oczekuje czegoś równie solidnego.

Wygląda na to, że linijki do prasowania będę szukać dalej. Następnym razem jednak dziesięć razy się upewnię, z czego jest zrobiona. Na razie mam na oku taki produkt:
Linijka szablon do zaprasowywania kieszeni i kształtów YFC 10 x 30 cm
Dopytałam w sklepie o materiał - ponoć jest to termoodporne, cienkie, ale sztywne tworzywo sztuczne, delikatnie elastyczne, lekko prześwitujące (widać prasowaną tkaninę pod spodem). Na razie mam przerwę w gadżetowych zakupach, ale opis brzmi na tyle zachęcająco, że może kiedyś się skuszę i wypróbuję.

Znalazłam takie linijki także w ofercie Clovera, ale chyba niedostępne w Polce, a i cena słona:
Hot Ruler
Hot Hemmer

Saturday, 8 April 2017

Przyrządy do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków

Kupując w pasmanterii internetowej coś potrzebnego do aktualnego projektu, nigdy nie mogę się oprzeć przejrzeniu całego działu z akcesoriami do robótek. Tak napatoczył mi się przyrząd do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków Prym (karta produktu na stronie producenta: Einzieher für Elastic und Bänder).
W opakowaniu znajdują się trzy plastikowe szpatułki z podwójnymi nacięciami o szerokościach 6, 12, 18 mm. Naturalnie nie oznacza to, że służą do gumek tylko o takich szerokościach, nie ma problemu, by włożyć ciut mniejszą czy większą.


Nacięcia służą oczywiście do przewleczenia gumki i wyprofilowane są podobnie jak klamerki regulujące w plecakach, tak by guma się zbyt łatwo nie wysunęła.



No i teraz można wjeżdżać do tunelu :-) W porównaniu z agrafką to ustrojstwo ma faktycznie kilka zalet:
1. Pomaga prowadzić gumkę prosto. Ile razy już po zeszyciu gumki odkryłam, że przekręciłam ją o 90 stopni i wyprodukowałam niestety w pasku od spodni czy spódnicy  wstęgę Möbiusa! Tu ten numer nie przejdzie.
2. Zdarzyło mi się nie raz, że agrafka rozpięła się gdzieś w środku tunelu i przez tkaninę ciężko ją było zapiąć z powrotem, żeby móc się ruszyć w którąkolwiek stronę.
3. Jeśli materiał jest bardziej strzępiący, ciągnące się wewnątrz tunelu nitki potrafią się zaplątać w zapięcie agrafki.
4. Jeśli tunel na gumkę nie był doszywany jako oddzielny pasek, tylko skrojony z całością, przebiegają zwykle przez niego pionowe szwy (np. boków spódnicy czy przodu i tyłu spodni). W tych miejscach czasem trudno wcelować w światło tunelu, tylko trafiamy ciągle gdzieś pod szew (klnąc szpetnie). Płaski przewlekacz jest lepiej wyczuwalny przez tkaninę niż cienkie druciki agrafki, co ułatwia manewrowanie.

Wady? Chyba największą jest cena, kilkanaście złotych za trzy niewielkie kawałki plastiku. Co do przydatności - mogłabym się bez niego obejść, ale skoro już mam, nie leży u mnie bezczynnie. Jest na tyle sensowny, że wolę go od agrafek.

Liczba pomysłów na przybory do przewlekania gumki jest imponująca, poniżej najróżniejsze inne wynalazki (linki do producentów):
http://www.prym-consumer.com/prym/proc/docs/produktdb_de.html?article=131320&nav=0H0H003N4
http://www.clover-usa.com/en/accessories/158-bodkin-2-pcs-assorted.html
http://www.clover-usa.com/en/accessories/165-wide-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/accessories/174-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/sewing-and-quilting/550-clip-n-glide-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/sewing-and-quilting/549-flex-n-glide-bodkins.htm






Friday, 7 April 2017

gadżetowy szmergiel

Mam straszne podejrzenia,  że im lepsza krawcowa, tym mniej narzędzi (i to tych najprostszych) jej potrzeba. Na szczęście nie mam ambicji zaliczyć się do tej elitarnej grupy, za to lubię mieć maksymalne ułatwione wykonywania niektórych czynności (szczególnie tych mniej lubianych) i... zwyczajnie się trochę pobawić najróżniejszymi gadżetami. Przez ostatnich parę lat uzbierało mi się ich sporo, większości faktycznie używam, choć i trafiają się niewypały. W poście inauguracyjnym na początek lista przyborów, które zamierzam pokazać w akcji (wszystkie zdjęcia pochodzą ze stron producentów). W zasobach mam głównie Pony, Prym i Clover, a także polskie Eti i różności no-name. Zwykłe niewymyślne drobiazgi typu igły, szpilki, centymetry krawieckie mam niemarkowe, pierwsze z brzegu z pasmanterii.
Produkty już opisane mają nagłówek podlinkowany do odpowiedniego posta.

Opisane na blogu:

 Przyrząd do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków Prym 




Linijka do zaprasowywania 



 Linijki do szwów

Igła do przeciągania nitek Prym


  
Przyrząd do wypychania narożników, kantów i zaokrągleń Prym
 
 _________________________________________________________________________________

 Opis w przygotowaniu:



Lamowniki Prym

Kalka do kopiowania biała i żółta Prym
Przyrząd do przeciągania tuneli
Napownica Prym



Kredy, pisaki i inne akcesoria do znakowania (różni producenci)
Markery do rozdzielania oczek (Clover, Pony)
Agrafki dziewiarskie (różne)

Zestaw do pomponów Prym, Pony




Liczniki rzędów (Clover, Pony)
 


Stojak na duże szpule Sew Mate



Ciąg dalszy nastąpi, jak wygrzebię jeszcze coś z zakamarków :-)

Tuesday, 4 April 2017

furorę robię

Ot, takie małe zaspokojenie próżności... Czapka truskawka robi furorę w szkole, a ja się utrwalam w pamięci jako Mamusia-Która-Umie-Wszystko.


W roli modelki kuchenna miska. Nie wierci się i nie lata w kółko...
Czapkę robiłam nieco inaczej niż w większości tutoriali, bo mi się nie chciało przeplatać nitek z tyłu. A zatem:
1. Najpierw cały czas czerwoną włóczką
2. W okolicy czubka głowy zamiast wrabiania trójkątnego wzoru, całkowita zmiana na zieloną, tzn. w pierwszym etapie miałam czerwoną czapkę z zielonym kółkiem u góry i wystającym ogonkiem. Na krawędzi kółka podbierałam potem po kilkanaście oczek i przerabiałam, gubiąc stopniowo po trochę na brzegach, by powstały trójkątne listki. Ich czubki przyszyłam do czapki, by nie uciekały do góry.
3. Ponaszywałam na wierzch "pestki", każdą oddzielnie. Co prawda po lewej stronie mam pełno supełków, ale wolałam to niż nitki ciągnące się tylko po to, by z rzadka przerobić innym kolorem tylko jedno oczko.