Wednesday, 1 November 2017

wypychacz do narożników Prym

Bohater dzisiejszego odcinka konstrukcję ma zdecydowania nieskomplikowaną. Wygląda mianowicie tak:


Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości - tak, jest to po prostu odpowiednio wyprofilowany kawałek plastiku o długości ok. 13 cm. Służy toto do wypychania  narożników po wywróceniu zszywanego z dwóch warstw elementu na prawą  stronę - np. kołnierzyka,  uszek pluszaka itp.
Zazwyczaj używałam czegokolwiek, co mi wpadło w rękę: ołówka, linijki, nożyczek, ostrego narożnika ekierki itp. Jaka jest przewaga wypychacza nad powyższymi? W przeciwieństwie do ekierki wejdzie wszędzie, także w małe elementy, nie usmaruje materiału od środka jak ołówek, nie ryzykujemy też zrobienia końcem dziury w materiale, bo nie jest na tyle ostry. Dobrze się nim manewruje wewnątrz narożnika i ładnie można uformować wypychany szew.
Gadżet zaliczam do grupy: można się obejść, ale mi się podoba.
Opis na stronie producenta: Corner and edge shaper

Sunday, 2 July 2017

dla małej i dużej szefowej kuchni

Kupiłam kiedyś resztki bawełny dziecięcej na allegro od producenta pościeli na zasadzie "kota w worku". "Resztki" okazały się wspaniałymi dużymi kawałkami, z jedną tylko wadą: liczyłam na więcej kwiatków, kratek i kropeczek przydatnych na patchworki, tymczasem mam zdecydowanie nadreprezentację różnych zwierzątek. W przypływie rozpaczy próbuję je wykorzystać także dla siebie. Tak, ten żółty fartuszek po prawej to mój, mam takie dwa na zmianę i zdarza mi się otwierać w nim drzwi np. listonoszowi. Po lewej rozmiar dziecięcy, uszyty całkiem przyzwoicie mimo pośpiechu - nauczyciele lubią  zaskoczyć notką w dzienniczku typu "jutro dzieci będą robić sałatkę, proszę przynieść składniki, naczynia oraz fartuszek kuchenny".



Sunday, 25 June 2017

kosmetyczka podróżna nr 2

Kolejna przepastna kosmetyczka została uszyta dla przyjaciółki, rozmiar i fason identyczny jak moja, ale tym razem nie patchwork, ale przepikowany jeans.



Friday, 16 June 2017

bluzeczka z kołnierzykiem

Był taki moment, gdy kupowałam więcej tkanin niż mogłam uszyć, jak każda krawcowa amatorka chyba (akcja "uwolnij tkaniny" nie wzięła się znikąd...). Staram się teraz to w końcu zużyć, co jest o tyle łatwe, że mam na stanie dziecię w wieku wczesnoszkolnym. Daje to dodatkowy komfort psychiczny, jak coś nie wyjdzie idealnie, bo:
- i tak to gdzieś wyszlaja,
- zaraz z tego wyrośnie,
- na takiej modelce nawet perfekcyjna odzież od hollywoodzkiego krawca leżałaby krzywo (kawałek bluzki upchany w majty, albo odwrotnie, różne wystające ogony itp.).
Aktualnie na warsztat poszła dzianina, którą kiedyś za grosze na allegro kupiłam sobie na tuniki ciążowe, ale jej nie zużyłam, bo jeszcze jedną dzianinę dostałam wtedy w prezencie.
Kupon okazał się spory, starczyło na długą, prostą spódnicę dla mnie, dwie bluzeczki dla dziecka (na wzrost 128) i jeszcze mi trochę zostało. Spódnica to zwykła rura na gumce, więc nie ma się czym chwalić. Poniżej bluzeczka nr 1, model 607 z Burdy dla dzieci 1/2010. Na zdjęciach przód i tył zapinany na dwa guziczki.



Thursday, 25 May 2017

wypasiony spersonalizowany konfigurowalny piórnik

Jaki czas temu zapadłam na hobby plastyczne. Staram się nie szaleć z akcesoriami, ale siłą rzeczy trochę ich przybyło, a to oczywiście świetna okazja, by sobie uszyć coś do ich zorganizowania. Dość długo myślałam i wykombinowałam sobie piórnik. Od frontu prezentuje się, myślę, przyjemnie (haft ręczny cieniowany). Konstrukcja przypomina segregator biurowy, w który zamiast kartek czy koszulek wpięte są, yyy, no takie cósie z gumkami trzymającymi przybory plastyczne:


"Okładki" zaopatrzone są w kieszonki, gdzie mieszczą się różne rzeczy o niestandardowych kształtach i rozmiarach, typu wiszery czy pudełeczko z gumką chlebową.


Całość świetnie sprawdza się w użytkowaniu, w razie czego piórnik jest rozwojowy - można mu dorobić dodatkowe wkłady do wpięcia, gdyby majdanu przybyło.



Thursday, 18 May 2017

linijki do szwów

Podczas szycia z gotowych wykrojów zazwyczaj musimy dorysować sobie zapasy na szwy i podłożenia. Jeśli chodzi o długie, proste odcinki, to zdecydowanie najlepiej sprawdza się linijka do patchworku i warto sobie taką sprawić, nawet jeśli patchworków w ogóle nie szyjemy i nie używamy maty do cięcia. To idealne narzędzie do rysowania linii prostopadłych lub równoległych, np. na podłożeniach. Najbardziej uniwersalny wydaje mi się rozmiar 15 x 30 cm. Bardzo ułatwia także wycinanie wszelkich pasków lub prostokątnych części (np. kieszeni). W pozostałych przypadkach najlepiej sprawdzają się małe, zgrabne linijeczki spotykane najczęściej pod nazwą "miarka do szwów" - zdjęcie poniżej.

 
Mój pierwszy zakup (biała na zdjęciu) okazał się niewypałem, bo poniewczasie się połapałam, że linijka nie ma najczęściej spotykanego zapasu 1,5 cm.
Sensowniej pomyślane są linijki Prym. Widoczna na zdjęciu przezroczysta ma ten upragniony półtoracentymetrowy zapas i jedynym moim zastrzeżeniem jest bardzo cienki plastik, z którego została wykonana. Niby nic się z nim złego do tej spory nie stało, ale nie robi dobrego wrażenia jak na swoją cenę i markę.

Druga, metalowa, jest bardziej uniwersalna, ponieważ odległość do odkładania ustawiamy sobie dowolnie plastikowym suwaczkiem. Bardzo doceniłam tę możliwość, szyjąc piórnik na przybory plastyczne, gdzie na gumce mającej przytrzymywać kredki wielokrotnie trzeba było oznaczyć nietypowy odstęp 1,7 mm.

Opisu produktu na stronie producenta:
Sewing and knitting measuring tape, cm/inch
Quarter/seam rule

Thursday, 11 May 2017

optymistyczna kosmetyczka

Wspomniany w tytule optymizm tyczy się dwóch spraw:
- kolorystyki kosmetyczki
- wiary, że kiedyś jej użyję, jest bowiem przeznaczona na wakacyjny wyjazd, a zorganizowanie tegoż, od kiedy po świecie chodzi przedłużenie moich i małżonka genów, przychodzi nam raczej ciężko (i ma tyle wspólnego z wypoczynkiem co kolonie z kolonią karną...).
Tak czy siak, zaopatrzyłam się wreszcie w kosmetyczkę słusznych rozmiarów, bo w poprzednie (pakowałam się w dwie) grzebień czy etui na szczoteczkę do zębów wbijałam przemocą po przekątnej.
Kosmetyczka uszyta jest z resztek tkanin pościelowych, zakupionych kiedyś na allegro celem nauki szycia patchworków, kompletnie bez głowy, bo teraz mi trudno wybrać cokolwiek pasującego do siebie (np. jedna zieleń nijak nie komponuje się z drugą). Ale w miarę się udało, zdecydowałam się na dość wściekły zestaw kojarzący mi się z wiosenną łąką. Gorzej, że od dziecka dostałam nieszczególną recenzję: "Mamo czemu szyjesz tymi kolorowymi kwadracikami na wierzch? Ta druga strona jest ładniejsza". Mam nadzieję, że się z tym nie zgodzicie...





Thursday, 4 May 2017

Valentina - darmowy program do konstrukcji wykrojów

Po latach szycia z wykrojów Burdy zaczynam dojrzewać powoli do robienia własnych. Zirytowała mnie "Burda dla dzieci", której mam kilka numerów, a mimo to nie udało mi się wyszperać w miarę normalnych spodni na gumce dla chudej sześciolatki. Wszystko albo niebotycznie szerokie, albo buggy (którego nie cierpię), albo inne dziwadło. Zamiast przerabiać, spróbuję uszyć na miarę.
Co prawda nie mam pojęcia o konstrukcji, ale wszystko jest dla ludzi, prawda? Zachęciła mnie książka Konstrukcja i modelowanie odzieży dziecięcej. Ćwiczenia do technologii dla ZSZ Haliny Cyrankiewicz, którą dostałam od Teściowej (za PRL szyjącej nie tyle z pasji, co życiowej konieczności).  Skoro jest to sztuka do opanowania przez uczniów zasadniczych szkół zawodowych, to i ja dam radę, co nie?
Jako że projekt wolałabym narysować na komputerze, zaczęłam szukać narzędzi, którymi poszłoby łatwiej niż uniwersalnym programem graficznym. I znalazłam takie cudo:
valentina-project.org
Wstępnie przetestowałam - fajne! Jest to mianowicie narzędzie przeznaczone właśnie do konstrukcji wykrojów. Wymiary można podawać "z ręki" lub z wcześniej przygotowanej tabeli zawierającej parametry osoby, dla której szyjemy (czyli wszelkie obwody, długości itp). Nie trzeba nic obliczać na karteczkach, np. jako szerokość wykroju można podać formułę typu obwod_talii/2 + 1cm i program automatycznie narysuje nam odcinek o odpowiedniej długości.
Efektem końcowym jest pdf, który możemy sobie wygenerować także w postaci podzielonej na kartki A4 do wydruku i sklejenia.
Sposób działania bardzo przejrzyście pokazuje videotutorial.



Thursday, 27 April 2017

think pink!

No dobra, ostatecznie różowy nie jest taki zły, prawda? Mnie, osobę o kolorystyce jesiennej, lubująca się w brązach i oranżach, natura pokarała dzieckiem, któremu jest dobrze w różowym i już. A z  naturą nie będę się kłócić...
Ehm, well, actually, pink isn't so bad, is it? Myself, I'm the autumn type and I love browns and oranges. But Mother Nature has sent me a daughter, who looks perfect in pink. I can't argue with Mother Nature...


Wzór/Pattern: Pom Pom Hats, włóczka/yarn: First Class Rozetti.

Thursday, 20 April 2017

igła do przeciągania nitek

Gdyby zrobić ranking najbardziej nielubianych czynności krawieckich, to podejrzewam, że wysokie miejsce (a może i zaszczytne pierwsze) zajęłoby chowanie dyndających nitek, których nie da się ukryć gdzieś w szwach wewnętrznych i trzeba je starannie wprowadzić w materiał.
Oczywiście, a jakże, do tego też wykombinowano specjalne narzędzie - igła do przeciągania nitek Prym, przy czym oryginalnie producent nazwał produkt Faden-Fee, czyli nitkowa wróżka (w wersji angielskiej snag wizard).
Koncepcja nawet jest niezła, ale tak bardzo czarodziejski to ten wynalazek nie jest.


Jak to działa? Otóż igła, w dolnej części zwyczajna, w górnej jest ponacinana w drobną kratkę. Wiadomo, że czasami do przeciągnięcia mamy króciutki kawałek nitki, trudny do nawleczenia w zwykłą igłę. Tu, zamiast nawlekać, owijamy go na górnej części i przeciągamy igłę na spód materiału - dzięki chropowatości nitka się nie zsunie, tylko razem z igłą przelezie na drugą stronę.


Niestety zastosowanie jest ograniczone do materiałów luźno tkanych i niezbyt cienkich. Na pierwszym zdjęciu zestawiłam ją z najgrubszą igłą z typowego karnetu. Widać, że ta do przeciągania jest podobnej grubości, a do tego jeszcze długa (6 cm). Przebicie się przez zwięzłą tkaninę typu jeans jest praktycznie niemożliwe. Gładka część jeszcze jakoś idzie, ale ta chropowata się zahacza, a przeciągana nitka zostaje na wierzchu. Przy delikatnym materiale jest z kolei ryzyko, że go pozaciągamy.
Igły praktycznie nie używam, już wolę pamiętać o zostawianiu odpowiednio długich kocówek nici, by móc je nawlec i schować zwykłą igłą.

Podobny produkt oferuje SewMate (Snag Repair Tool ), tyle że w dwóch rozmiarach, być może to coś poprawia - nie miałam przyjemności testować. Nazwa sugeruje, że ta igła jest przede wszystkim narzędziem naprawczym  do chowania zaciągniętych nitek, choć w sumie, co za różnica, jakiego pochodzenia jest notka, którą mamy przeciągnąć?

Thursday, 13 April 2017

linijki do prasowania

Prasować w zasadzie lubię, ale nawet miłośnika prasowania może znużyć zaprasowywanie dwóch kawałków zasłon po 1,8 m każda razy kolejne dwa (góra i dół) i znowu razy dwa (podwójne zawinięcie),  dając nam skromne 14 metrów krawędzi do starannego przejechania żelazkiem, co jest równie fascynujące jak podróż autostradą przez pustynię. Jako że w sklepach robótkowych dostępne są ułatwiacze chyba do wszystkiego, zaczęłam szukać czegoś, co by mi tę czynność jakoś usprawniło, a i przydało się do zaprasowywania wszelakich innych zawinięć, np. w podłożeniach spodni czy spódnic.
Znalazłam, a jakże, produkt występujący pod nazwą linijka do prasowania/zaprasowywania lub miara krawiecka do prasowania firmy Prym (opis na stronie producenta: ironing ruler, universal).
Zamówiłam. Przyszło. Rozpakowałam.



???
Otóż w cenie 28 zł otrzymujemy ni mniej ni więcej tylko dwa cienkie kartoniki z nadrukowaną siatką, na wygląd i w dotyku niespecjalnie różniące się od tekturowej kopertki, w którą zostały zapakowane. Co prawda informacja na opakowaniu przekonuje nas, że jest to "powlekana celuloza", ale, przykro mi bardzo, nadal widzę nędzną tekturkę, której mizerię dostrzegał chyba sam producent, bo uznał za stosowne upewnić nabywcę na opakowaniu, że są to akcesoria "wielokrotnego użytku".



Szablony (zdecydowanie linijką tego nie nazwę) mają podłużne otworki służące do rysowania na materiale oznaczeń w równych odległościach (np. na dziurki do guzików). Tzn. mają, jak je sobie pracowicie wydłubiemy, ponieważ są tylko nadcięte, ale nie powypychane.


No dobrze, jakby to nie wyglądało, zastosujmy w praktyce. Jak się nietrudno domyślić, wrażenia są identyczne jakbym użyła w charakterze szablonu kartki z bloku technicznego (kosztuje 1-2 zł za 10 kartek...). Maksymalna dopuszczalna temperatura to 3 kropki na żelazku, ja prasowałam na dwóch, ale i tak w pewnym momencie szablon malowniczo się sfalował na jednej krawędzi, tej mniej podgrzanej. Po rozprasowaniu co prawda wrócił do płaskiego kształtu, ale po czymś o nazwie "linijka" raczej spodziewamy się czegoś sztywnego i solidnego, a nie zmieniającego kształty niczym ameba.


Zajrzałam na strony niemieckie, bo może to jednak jakaś technologia kosmiczna, a ja się nie znam? Tam jednak też entuzjazmu nie spotkałam, raczej wypowiedzi w stylu "co to jest, do ciężkiej cholery?!", bo nawet na warunki niemieckie 8-10 euro za coś takiego nie jest adekwatną kwotą, szczególnie że podobnie kosztuje bardzo porządna napownica Prym Vario, zatem każdy za tę cenę oczekuje czegoś równie solidnego.

Wygląda na to, że linijki do prasowania będę szukać dalej. Następnym razem jednak dziesięć razy się upewnię, z czego jest zrobiona. Na razie mam na oku taki produkt:
Linijka szablon do zaprasowywania kieszeni i kształtów YFC 10 x 30 cm
Dopytałam w sklepie o materiał - ponoć jest to termoodporne, cienkie, ale sztywne tworzywo sztuczne, delikatnie elastyczne, lekko prześwitujące (widać prasowaną tkaninę pod spodem). Na razie mam przerwę w gadżetowych zakupach, ale opis brzmi na tyle zachęcająco, że może kiedyś się skuszę i wypróbuję.

Znalazłam takie linijki także w ofercie Clovera, ale chyba niedostępne w Polce, a i cena słona:
Hot Ruler
Hot Hemmer

Saturday, 8 April 2017

Przyrządy do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków

Kupując w pasmanterii internetowej coś potrzebnego do aktualnego projektu, nigdy nie mogę się oprzeć przejrzeniu całego działu z akcesoriami do robótek. Tak napatoczył mi się przyrząd do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków Prym (karta produktu na stronie producenta: Einzieher für Elastic und Bänder).
W opakowaniu znajdują się trzy plastikowe szpatułki z podwójnymi nacięciami o szerokościach 6, 12, 18 mm. Naturalnie nie oznacza to, że służą do gumek tylko o takich szerokościach, nie ma problemu, by włożyć ciut mniejszą czy większą.


Nacięcia służą oczywiście do przewleczenia gumki i wyprofilowane są podobnie jak klamerki regulujące w plecakach, tak by guma się zbyt łatwo nie wysunęła.



No i teraz można wjeżdżać do tunelu :-) W porównaniu z agrafką to ustrojstwo ma faktycznie kilka zalet:
1. Pomaga prowadzić gumkę prosto. Ile razy już po zeszyciu gumki odkryłam, że przekręciłam ją o 90 stopni i wyprodukowałam niestety w pasku od spodni czy spódnicy  wstęgę Möbiusa! Tu ten numer nie przejdzie.
2. Zdarzyło mi się nie raz, że agrafka rozpięła się gdzieś w środku tunelu i przez tkaninę ciężko ją było zapiąć z powrotem, żeby móc się ruszyć w którąkolwiek stronę.
3. Jeśli materiał jest bardziej strzępiący, ciągnące się wewnątrz tunelu nitki potrafią się zaplątać w zapięcie agrafki.
4. Jeśli tunel na gumkę nie był doszywany jako oddzielny pasek, tylko skrojony z całością, przebiegają zwykle przez niego pionowe szwy (np. boków spódnicy czy przodu i tyłu spodni). W tych miejscach czasem trudno wcelować w światło tunelu, tylko trafiamy ciągle gdzieś pod szew (klnąc szpetnie). Płaski przewlekacz jest lepiej wyczuwalny przez tkaninę niż cienkie druciki agrafki, co ułatwia manewrowanie.

Wady? Chyba największą jest cena, kilkanaście złotych za trzy niewielkie kawałki plastiku. Co do przydatności - mogłabym się bez niego obejść, ale skoro już mam, nie leży u mnie bezczynnie. Jest na tyle sensowny, że wolę go od agrafek.

Liczba pomysłów na przybory do przewlekania gumki jest imponująca, poniżej najróżniejsze inne wynalazki (linki do producentów):
http://www.prym-consumer.com/prym/proc/docs/produktdb_de.html?article=131320&nav=0H0H003N4
http://www.clover-usa.com/en/accessories/158-bodkin-2-pcs-assorted.html
http://www.clover-usa.com/en/accessories/165-wide-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/accessories/174-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/sewing-and-quilting/550-clip-n-glide-bodkin.html
http://www.clover-usa.com/en/sewing-and-quilting/549-flex-n-glide-bodkins.htm






Friday, 7 April 2017

gadżetowy szmergiel

Mam straszne podejrzenia,  że im lepsza krawcowa, tym mniej narzędzi (i to tych najprostszych) jej potrzeba. Na szczęście nie mam ambicji zaliczyć się do tej elitarnej grupy, za to lubię mieć maksymalne ułatwione wykonywania niektórych czynności (szczególnie tych mniej lubianych) i... zwyczajnie się trochę pobawić najróżniejszymi gadżetami. Przez ostatnich parę lat uzbierało mi się ich sporo, większości faktycznie używam, choć i trafiają się niewypały. W poście inauguracyjnym na początek lista przyborów, które zamierzam pokazać w akcji (wszystkie zdjęcia pochodzą ze stron producentów). W zasobach mam głównie Pony, Prym i Clover, a także polskie Eti i różności no-name. Zwykłe niewymyślne drobiazgi typu igły, szpilki, centymetry krawieckie mam niemarkowe, pierwsze z brzegu z pasmanterii.
Produkty już opisane mają nagłówek podlinkowany do odpowiedniego posta.

Opisane na blogu:

 Przyrząd do przewlekania gumek, tasiemek i sznurków Prym 




Linijka do zaprasowywania 



 Linijki do szwów

Igła do przeciągania nitek Prym


  
Przyrząd do wypychania narożników, kantów i zaokrągleń Prym
 
 _________________________________________________________________________________

 Opis w przygotowaniu:



Lamowniki Prym

Kalka do kopiowania biała i żółta Prym
Przyrząd do przeciągania tuneli
Napownica Prym



Kredy, pisaki i inne akcesoria do znakowania (różni producenci)
Markery do rozdzielania oczek (Clover, Pony)
Agrafki dziewiarskie (różne)

Zestaw do pomponów Prym, Pony




Liczniki rzędów (Clover, Pony)
 


Stojak na duże szpule Sew Mate



Ciąg dalszy nastąpi, jak wygrzebię jeszcze coś z zakamarków :-)

Tuesday, 4 April 2017

furorę robię

Ot, takie małe zaspokojenie próżności... Czapka truskawka robi furorę w szkole, a ja się utrwalam w pamięci jako Mamusia-Która-Umie-Wszystko.


W roli modelki kuchenna miska. Nie wierci się i nie lata w kółko...
Czapkę robiłam nieco inaczej niż w większości tutoriali, bo mi się nie chciało przeplatać nitek z tyłu. A zatem:
1. Najpierw cały czas czerwoną włóczką
2. W okolicy czubka głowy zamiast wrabiania trójkątnego wzoru, całkowita zmiana na zieloną, tzn. w pierwszym etapie miałam czerwoną czapkę z zielonym kółkiem u góry i wystającym ogonkiem. Na krawędzi kółka podbierałam potem po kilkanaście oczek i przerabiałam, gubiąc stopniowo po trochę na brzegach, by powstały trójkątne listki. Ich czubki przyszyłam do czapki, by nie uciekały do góry.
3. Ponaszywałam na wierzch "pestki", każdą oddzielnie. Co prawda po lewej stronie mam pełno supełków, ale wolałam to niż nitki ciągnące się tylko po to, by z rzadka przerobić innym kolorem tylko jedno oczko.

Monday, 6 March 2017

torba jak prawdziwa

Jak wiadomo, szewc bez butów chodzi. Po uszyciu przyjaciółce całkiem przyjemnej torby jeansowej (kilka postów niżej), wzięłam się za swoją. Niestety, niefortunna kompozycja materiału i fasonu spowodowała, że wyglądałam, jakbym szła żebrać o suchy chleb dla konia, więc nie będę się nią chwalić, aczkolwiek z powodu dłuższego braku możliwości szycia przez jakiś czas musiałam z nią paradować.
Aż w końcu dorobiłam się czegoś przyzwoitego. Tym razem recyklingowi poddałam swoją nieco już zdefasonowaną kurtkę ze sztucznego zamszu, z efektem jak niżej:


 



Torba ma regulowany pasek i dwie głębokie kieszenie wewnętrzne.


Moje dziecię 6-letnie przyglądało się długo i orzekło, że torba jest bardzo fajna i wygląda zupełnie jak taka ze sklepu. Dzieło zatem należy uznać za udane.

Wykrój i tutorial: Swoon Ethel Tote Bag