Tuesday, 12 November 2013

sztruksy latoś obrodziły

Nagle i niespodziewanie rozmnożyły mi się sztruksy. Kiedy już skroiłam te do samodzielnego uszycia, niespodziewanie zaatakowały mnie kolejne: jedne dostałam od przyjaciółki, na którą zrobiły się coś jakby za ciasne, kolejne wypatrzyłam na wyprzedaży w Berlinie za całe 5 euro -  nie mogłam nie kupić.
I w sumie dobrze, bo te moje trochę pechowe. Niby źle nie wyglądają:



Zdążyłam im nawet zrobić zdjęcia, ale obecnie leżą rozgrzebane do poprawki. Po pierwsze, wykrój, w biodrach leżący całkiem ładnie,  został przewidziany na grubsze uda i u mnie robią się po bokach dziwne "buły". Po drugie, koszmarnie odstają wloty kieszeni. Nic dziwnego, takie cięcie po skosie pięknie się rozciąga. Poniewczasie dowiedziałam się (niezawodne dziewczyny z forum "Szyjemy po godzinach"!), że wloty kieszeni należy podszyć dodatkowo nierozciągliwą tasiemką. Zawodowe krawcowe używają do tego często po prostu kawałka fabrycznego brzegu materiału (krajki). Burda ma u mnie duży minus za brak takiej porady w opisie. To już drugie spodnie, których linię psuję mi te nieszczęsne kieszenie.
No i wreszcie sam materiał. Sztruks jest z Textilmaru, nie bawełniany - jakaś mieszanka wiskozy z czymś. Ładny, ale od spodu niemiły w dotyku (drapie). Spodnie do noszenia właściwie tylko na rajstopy, inaczej go nie zdzierżę.