Thursday, 27 December 2012

porażka krawiecka

No cóż, bywa i tak. Oto wyjątkowo pechowa kurtka budrysówka (Burda małe kobietki 2/2002):

Widać, że coś nie ten tego, co? Jej historia zaczyna się jesienią 2009... Skroiłam ją wtedy i doszłam do etapu wszywania kołnierza, ale jakoś straciłam chęć do szycia i odłożyłam robotę na dłuższy czas. Zachciało mi się z powrotem na wiosnę, ale, oups,  pojawił się drobny kłopocik. Brzuszek w szóstym miesiącu ciąży może nie jest gigantyczny, ale raczej nie należy na niego przymierzać odzieży nieciążowej. Ale to nie koniec wpadek. Nie podobało mi się proponowane w modelu zapięcie na kołeczki, ale w paru Burdach widziałam kurtki na takie fajne duże klamry. Niestety, coś takiego okazało się w Polsce nieosiągalne. Próbując dobrać coś sensownego i nierozłażącego się, stałam się posiadaczką sporej kolekcji różnych ozdobnych zapięć, z których żadne jednak nie pasuje.
I tak moja twórczość wisi w szafie do tej pory, na etapie widocznym na zdjęciu. Układa się źle. W najlepszym wypadku wypadku powinno wystarczyć odprucie kieszeni i ponowne przyszycie. W najgorszym - trzeba będzie spruć całość, bo marszczenie może być winą złego zszycia karczku (możliwe, że przesunęły się warstwy; gruby flausz szyłam pierwszy raz i szło mi tak sobie). Na razie straciłam do tej kurtki serce, czeka na atak natchnienia...

Tuesday, 11 December 2012

dywagacje skarpetkowe

Lubię ciepłe, wełniane skarpety - i na po domu, i do zimowych butów. Wypróbowałam jak dotychczas trzy rodzaje włóczek skarpetkowych, więc napiszę o nich co nieco.


 
Skarpetki na zdjęciu zrobiłam z włóczki Regia Softy. Kupiłam ją, znęcona piękną pastelową kolorystyką. Pierwotnie wydziergałam z niej sweterek dla dziecka, i niestety był to niewypał. Dzianina na wszystkim zostawiała drobne białe kłaczki, nawet po wielokrotnym praniu. Dostawało się to paskudztwo małej do nosa i oczu, i w końcu musiałam spruć. Na skarpetki rzeczywiście OK, ale na inne wyroby nie polecam, zarówno ze względu na kłaczenie, jak i niezbyt ładnie układające się kolory - w rzeczach o rozmiarach większych niż skarpetki przejścia nie są płynne, wychodzą takie pourywane paski.
Za zupełną katastrofę uważam włóczkę Treviso z Lidla. Mechaci się potwornie, a filcuje nawet nie od prania, a od samego noszenia. Wystarczy jej ta odrobina wilgoci ze skóry, i to nawet nie bezpośrednio - skarpety były noszone jako druga warstwa, na bawełniane. A co po praniu? No cóż, z rozmiaru 42 po paru praniach zrobiło się 36.
Mój absolutny i niezmienny faworyt to zatem wciąż Alize Superwash, o której już było tutaj.

Friday, 7 December 2012

kołnierzyk potrzebny "na wczoraj"

W sierpniu 2004 miałam przyjemność świadkować na ślubie przyjaciółki. Mając w tym czasie zawodowe urwanie głowy, nie interesowałam się zbytnio, co na siebie założę - byłam pewna, że coś tam się z szafy wylosuje. Kilka dni przed uroczystością wylazło, że mój jedyny nadający się na tę okazję kostium wymaga dodatkowo białego kołnierzyka, najlepiej koronkowego. Okazało się, że jest to towar nie do zdobycia. Dysponująca większą niż ja ilością wolnego czasu mama emerytka, po obejściu sporej liczby sklepów z galanterią i pasmanterii, zamiast kołnierzyka przyniosła... kłębek kordonka i szydełko. "Zrobisz sobie", oświadczyła optymistycznie. No to zrobiłam.




Wzór: Kołnierz "stara koronka" z książki Janiny Malinowskiej Wstawki i koronki szydełkowe, wyd. IV, Watra 1989

Monday, 3 December 2012

patent na kropeczki / dotted rib scarf

Przysięgałam sobie, że absolutnie nic nie zrobię z różowej włóczki, ale jednak skusił mnie pudrowy róż First Class Rozetti. Wyobraziłam go sobie w zestawieniu z białym  i na razie mamy taki szaliczek:



Wzór: 
Jest to zwykły ściągacz, z wyjątkiem odcinka w kropeczki, gdzie trzeba się trochę nagimnastykować, żeby wzór był jednakowy po obu stronach i bez widocznych przeciąganych nitek.

Liczba oczek podzielna przez 4, robić na drutach z żyłką.
rz. 1 i 2: włóczka biała *1 o.p., 1 o.l.*, powtarzać *-*. Po drugim rzędzie nie odwracać roboty, tylko przesunąć ją na drugi koniec drutu.
rz. 3: włóczka różowa: *1 o.p., 1 o.l,  1 oczko p. przełożyć bez przerabiania - nitka z tyłu,  1 oczko l. przełożyć bez przerabiania - nitka z przodu*, powtarzać *-*
rz. 4 włóczka różowa: *oczka białe przekładamy bez przerabiania, jak w poprzednim rzędzie (prawe z nitką z tyłu, lewe z nitką z przodu), różowe przerabiamy tak jak schodzą z drutu (tzn. otrzymując prawidłowy ściągacz).  Nie odwracać roboty, tylko przesunąć ją na drugi koniec drutu.
Powtarzać te 4 rzędy.

Inspiracją był szalik Magic Stripe, tylko ja koniecznie chciałam kropki, a nie pasy. Wzór jest bardzo prosty i opis szybko przestaje być potrzebny, bo widać, które oczka przerabiać, a które przekładać.



The pattern is a simple rib (k1,p1), apart from the dotted section.
Dotted rib:
Cast on a multiple of 4 stitches, use circular needles.
Row 1 and 2, white yarn: *k1, p1*, repeat *-*. After row 2 do not turn work, but slide to the other end of the needle.
Row 3: pink yarn: *k1, p1,  S1wyibS1wyif*, repeat *-*
Row. 4 : white yarn *slip white stitches as in the row 3 (knitted - S1wyib, purled - S1wyif). Knit the pink ones as they appear (you should obtain a correct rib).  Do not turn work, but slide to the other end of the needle.

Repeat these 4 rows.
S1wyib= slip one with yarn in back
S1wyif= slip one with yarn in front

The inspiration for me was a Magic Stripe scarf.