Wednesday, 31 October 2012

brzuchate lato / bellied summer

Ciąża to oczywiście świetna okazja, żeby uszyć sobie co nieco.
  • Tunika na obu zdjęciach jest z tego samego modelu: Burda 8/2008, model 124. Nie wiedzieć czemu, większość kreacji ciążowych w Burdzie projektowana jest z ogromnymi dekoltami, jakbyśmy się wszystkie koniecznie chciały chwalić: patrzcie, jaki mi dorodny biust urósł! Zmodyfikowałam dość znacznie oryginalny wykrój - zrezygnowałam z rękawów i wiązania nad brzuszkiem, a dekolt do pasa zamieniłam na łagodne okrągłe wycięcie.Biała tunika jest z satyny, matową stroną na zewnątrz, kolorowa - materiał sukienkowy.
  •  Spodnie pochodzą z Burdy 8/2004, model 137. Z elastyczną wstawką u góry, łatwe do uszycia i wygodne. Uszyłam ze stretchu, ale na przyszłość wybrałabym jednak bawełnę, jako przewiewniejszą. Korzystając z tego wykroju można też przerobić zwykłe spodnie na ciążowe - potraktowałam tak jedne dżinsy, z dobrym skutkiem.
  • Spódniczka:  Burda 8/2002, model 131. W Burdzie jest długa, ja zrobiłam mini. Szyta z  dżerseju, niestety, nie chciała się trzymać na brzuchu, elegancko udrapowana, jak to sobie wyobraził projektant. Raczej warto od razu zrobić u góry tunel na gumkę, bo inaczej zjeżdża.

Pregnancy is a great time... because you need new clothes!
  • The tunic on both photos comes from Burda 8/2008, pattern 124. Practically all pregnancy patterns from Burda have very low necklines, that shout: "hallo, look at my huge boobs", so I had do modify it a little.
  • Trousers: Burda 8/2004, pattern 137.
  • Orange skirt:  Burda 8/2002, pattern 131. Originally it's long, but I preferred short. The designer imagined, that the skirt will just lie on the belly, so beautifully draped. Ha-ha, impossible, It was slipping down all the time so I had to make an elastic casing on the top. (It's hard to call it "waistband", when you have no waist at all... I mean, over the belly).

Tuesday, 30 October 2012

nigdy nie mów nigdy

Spróbowałam kiedyś zrobić próbkę wzoru warkoczowego i stwierdziłam, że w życiu czegoś takiego nie będę dłubać. Ale ten sweterek tak mi się spodobał, że jednak zdecydowałam się go wydziergać, choćby nie wiadomo ile miało mi to zająć. Okazało się, że przy tej szerokości warkoczy wcale nie trzeba przekładać oczek na zapasowy drut, da się je przytrzymać palcem - i od razu robota poszła mi sprawniej.

Wzór: Cable & rib jacket - w podanym linku zachował się w jakimś archiwum za darmo. Jeśli przestanie działać, tu jest płatny.
Włóczka: Alpacana Yarn Art. Cieplutka włóczka z charakterystycznymi dla alpaki długimi włoskami. Nie obłazi jednak tak jak moher. Pranie znosi dobrze. Niestety trochę gryzie.
Czas wykonania: luty 2010

Monday, 29 October 2012

sweterek "piegusek"

Jak kardigan, to tylko na zamek błyskawiczny. Moim zdaniem o wiele lepiej się sprawuje niż te na guziki - przód elegancko trzyma formę, nic się nie defasonuje. Mojemu mężowi skojarzył się z ciasteczkami "pieguskami", upstrzonymi kawałkami czekolady.


Włóczka: Tweed Yarn Art. Miękka, cieplutka, niegryząca i dobrze znosi pranie. Jedyne miejsce, gdzie się odrobinę "skulkowała", to łokcie. Ale dało się to bez śladu zgolić. Jedyny drobny mankament to słabe wplecenie niektórych ozdobnych "farfocli" w nitkę - część odczepiła się w trakcie dziergania.
Czas wykonania: luty 2010

Friday, 26 October 2012

urok prostoty / simple checker scarf with picots

I kolejny szalik dla zaprzyjaźnionej miłośniczki rękodzieła. Ponieważ nie lubi przesadnie "pokręconych" wzorów, zrobiłam prostą kratkę, wykończoną kilkoma rzędami oczek prawych i pikotkami.

Włóczka: Merino Interfox. Zdjęcie szalika zrobiłam dopiero po jakimś roku jego używania - a wygląda jak nowy. Włóczka miękka, niegryząca. Jest gładka, pozbawiona włosków, więc ładnie eksponuje proste, geometryczne wzory.
Czas wykonania: styczeń 2010



The disadvantage of most sophisticated patterns is that they look good on the right side only. When you want to knit a scarf, it’s rather annoying. But a simple combination of knit and purl can also look quite interesting! And you do not have to hide the wrong side :-)

Cast on multiple of 4 sts plus 2 plus 2 edge stitches (in my scarf it was 39 sts). Remember to leave a „tail” of yarn long enough to make picots along the edge of the scarf.

Work 10 rows in garter stitch (every row knit).
Now work a pattern:
Row 1 – k1 *k4, p4; rep from *, end k1.
Rows 2 to 5 – k1 *k the knit sts and p the purl sts*; rep from *, end k1.
Row 6 - k1 *p the knit sts and k the purl sts, end k1.
Rows 7 to 10 – as rows 2 to 5

Repeat these 10 rows until desired length, end with 10 rows in garter stitch and cast off. Don’t cut the yarn! Now, on both ends of the scarf make crochet picots (ch 3, slip stitch in 3rd chain from hook).

Thursday, 25 October 2012

wycena rękodzieła, czyli jak się sfrajerzyłam

Chciałam zobaczyć, jak się robi z cienizny typu Luna, i wydziubałam taki szaliczek:

Poniewczasie stwierdziłam, że właściwie do niczego mi nie pasuje, więc postanowiłam opchnąć na Allegro. Dałam niską cenę wywoławczą, w przekonaniu, że unikat, że rękodzieło, że porządny surowiec, a nie chińska szmata - to musi wzbudzić zainteresowanie. I cóż, jeden chętny, szalik poszedł za cenę włóczki...
Czas wykonania: luty 2010

Wednesday, 24 October 2012

era błędów i wypaczeń

Swego czasu dowiedziałam się, że ja z tych, co robią oczka "po heretycku". Trochę mi to namieszało w głowie, zaczęłam eksperymentować i w efekcie cały sweter dla Mamy składa się z oczek przekręconych.

Włóczka: First Class Rozetti. Jedna z moich ulubionych mieszanek wełna/akryl. Mięciutka, niegryząca, nadaje się nawet na wyroby dla małych dzieci.
Wzór: nr 315 z książki Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990. Bardzo prosty, choć wymagający cierpliwości. Jest to zwykły jersey, na którym robi się "groszki":

Przenieść na krótki zapasowy drut 3 oczka, owinąć nitką z kłębka 7 razy, następnie przerobić je kolejno na prawo.

Jako dodatkowego drutu używałam grubej i tępej igły do dzianin - musi być naprawdę króciutki, inaczej bardzo niewygodnie się nawija.
Czas wykonania: grudzień 2009

Tuesday, 23 October 2012

tym razem stonowana

Jak widać po moim blogu, lubię raczej kolory intensywne. Raz stwierdziłam, że przydałoby mi się coś spokojniejszego. I, no cóż, nie przepadam za tym swetrem. Choć w sumie ładny, czuję się w nim jakoś tak szaroburo.


Wzór: Znów jakiś luźno fruwający skan gazetki
Włóczka: Lavita Madame Tricote
Czas wykonania: październik 2009

Monday, 22 October 2012

i kiedy ja mam to nosić? / no chances to wear it

Dobrych parę lat temu uszyłam z zalegającej w szafie satyny taką piżamę. Ale cóż, polskie lato Florydy nie przypomina, noszona jest może parę nocy w roku...
Wykrój: Burda Małe Kobietki 2/2004, model 812

Some years ago I've discovered in my wardrobe a beautiful viscose satin and sewn really sexy pyjamas (Burda Petite Fashion 2/2004, pattern 812). Unfortunately, Poland is not the Florida and even in summer the weather is often not very friendly. I wear it only a few nights in the year...

Thursday, 18 October 2012

nie ufać wzorom...

I jeszcze jeden sweter z nieszczęsnej Sasanki. A czemu nie ufać wzorom? Ano, w gazetce (znowu jakiś skan luzem) był błąd. Opis ściągacza wyglądał nieco podejrzanie, ale brnęłam, jak napisali. Dopiero przy plisie dekoltu postanowiłam zacząć robić tak, jak mi się wydawało, że powinno być. No i przez to tylko w tym miejscu mam ładne miniwarkoczyki, a na dole i przy rękawach jakieś nie wiadomo co...
Czas wykonania: wrzesień 2009

pierwsza bluzka

 Postanowiłam w miarę możliwości zrobić opisy chronologicznie. Nie zawsze jestem pewna, co kiedy powstało, ale to na 100% jest pierwsza zrobiona przeze mnie bluzka. Wydziergana w czasach studenckich – koniec lat 90. Ze szczętem zdefasonowana dopiero przez ciągnącego za dekolt ssaka :-) I dobrze, bo już czas był się jej pozbyć.


Włóczka: Nie robiłam wtedy jeszcze notatek, jednak włóczka okazała się charakterystyczna (karbowana, jak po pruciu) i po latach dziewczyny z gazetowego forum zidentyfikowały mi ją jako Falkę z Aniluksu. Nosiła się i prała świetnie, żadnych zmechaceń, nie rozciągała się zbytnio. Przyjemna w dotyku.
Wzór: nr 379 z książki Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990. Wygrzebana przypadkiem na półce z tanią książką za kilka złotych. Świetna, choć wydana jeszcze „po socjalistycznemu”, czyli z czarno-białymi zdjęciami nieszczególnej jakości i po krótkim czasie rozsypująca się na pojedyncze kartki. Mimo to lepsza niż wiele obecnych kolorowych wydawnictw, wypełnionych całostronicowymi zdjęciami drutów, szydełek i innych akcesoriów - za to opisujących trzy wzory na krzyż.
Fason: prymitywny. Dwa prostokąty, przedni z podkrojem szyi. Zszyte wtedy jeszcze kompletnie bez pojęcia, ale źle nie wyglądało.

Wednesday, 17 October 2012

miniplecaczek

  Rozmiarem zbliżony do szkolnego zeszytu, ot, żeby ma spacerze mieć gdzie włożyć portfel, komórkę, klucze. Ostatnio jednak leżakuje na półce - musiał ustąpić wielkiej torbie zdolnej pomieścić zapasowe pampersy, chusteczki nawilżane, kubek niekapek i wszystkie inne Bardzo Potrzebne Rzeczy...

Fason: Podobny plecaczek widziałam w jakiejś zeskanowanej gazetce, wydanej w nieznanym mi języku, więc robiłam bez opisu, na wyczucie: chudy prostokąt na denko, a potem na okrągło.
Włóczka: Chainette Madame Tricote

Tuesday, 16 October 2012

o! znowu Sasanka?!

Nabywszy swego czasu nadmiar Sasanki, postanowiłam wyrobić ją do końca. Nie byłam wtedy jeszcze tak mocno "zinternetowana" jak teraz i jakoś nie przyszło mi do głowy opchnąć ją na Allegro czy z się kimś wymienić. Machnęłam zatem taki sweterek:

 Z założenia miał być letni, ale Sasanka, choć cieniuteńka, tak okropnie grzeje, że wdzianko chyba zmieni funkcję. Mam nadzieję, że sprawdzi się na chłodniejszą porę roku - jako kamizelka noszona na obcisłą bawełnianą bluzkę z długim rękawem.
Wzór: skan z jakiejś niezidentyfikowanej gazetki
Czas powstania: maj 2009

Monday, 15 October 2012

nie ma jak wełna

Kiedy patrzę na obecną ofertę pasmanterii internetowych, aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze w marcu 2009 nie mogłam zdobyć cienkiej wełenki na druty 2,5-3. Znalazłam wtedy w końcu odpowiadającą mi składem i grubością  Alize Superwash i z niej, poza sporą ilością skarpet, powstał taki sweterek: 


Wzór: nr 258 z z książki Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990.
Fason: prosty sweter z tzw. rękawem opadającym. Jak widać na zdjęciu, zrobiłam rękawy za długie - poczucie partaniny było tak nieznośne dla mnie, że jednak wyprułam i skróciłam.
Włóczka: Alize Superwash, najlepsza włóczka skarpetkowa, jaką znam. Można prać w pralce. Producent zaleca pranie w temperaturze 30 stopni C, ale ostatnio jedna skarpetka zabłąkała mi się do bielizny pranej w 60 stopniach i... nic jej się nie stało! Nie mechaci się i nie filcuje, nie gryzie.

Monday, 8 October 2012

pierwsze śliwki robaczywki

Po prostych, małych robótkach typu szalik czy czapka nabrałam chęci na coś bardziej zaawansowanego. Wybrałam sobie sweterek napotkany w jakiejś zeskanowanej gazetce i udało mi się popełnić kupę błędów:
1. Kupiłam przypadkową włóczkę, tylko na podstawie wyglądu. Była to Sasanka Aniluksu. Niestety, dzianina z niej jest totalnie nieprzepuszczalna i długo się w niej nie wytrzyma - można się zapocić. W dodatku włoski gryzą, czego w kłębku się zbytnio nie czuje, w gotowym wyrobie owszem. Teraz staram się sprawdzać opinie przed zakupem.
2. Nakupiłam tej Sasanki za dużo, bo na etykiecie stało: na wyrób dla osoby dorosłej - 500 g. Na poniższy sweterek zeszło mi 150 g...
3. Robiłam ze wzoru przeznaczonego dla zupełnie innej grubości - niby przeliczałam, ale nie do końca dobrze, bo w rękawy ledwie wlazłam. Skutek - bardzo szybko powypychały się na łokciach.



Mimo wszystko z samozaparciem sweterek nosiłam, własnoręcznej roboty nie wyrzuca się pochopnie. Ostatnio w końcu dojrzałam, żeby się z nim rozstać.
Wzór: Oryginalnie robiony gładkim dżersejem, ja dodałam od siebie groszki, nr 199 z Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990.
Czas powstania: luty 2009 

Thursday, 4 October 2012

mierz siły na zamiary

Był taki okres, kiedy miałam szał na kupowanie tkaninowych "okazji z Allegro". Tą drogą stałam się posiadaczką pokaźnej ilości elanobawełny po 5 zł za metr. Mimo niewielkiej wprawy w szyciu, odważyłam się na płaszczyk. Szyłam go długo, w szczególności milion razy czytając niespecjalnie jasny opis kołnierza z rewersem. Efekt końcowy uważam za niezły, mimo nie do końca idealnie wszytych rękawów (coś jakby lekko się skręcają). No i nie odważyłam się zrobić ciętych kieszeni na zamek błyskawiczny, proponowanych w modelu.

Wykrój: Burda Małe Kobietki, jesień/zima '97, model 814D