Thursday, 27 December 2012

porażka krawiecka

No cóż, bywa i tak. Oto wyjątkowo pechowa kurtka budrysówka (Burda małe kobietki 2/2002):

Widać, że coś nie ten tego, co? Jej historia zaczyna się jesienią 2009... Skroiłam ją wtedy i doszłam do etapu wszywania kołnierza, ale jakoś straciłam chęć do szycia i odłożyłam robotę na dłuższy czas. Zachciało mi się z powrotem na wiosnę, ale, oups,  pojawił się drobny kłopocik. Brzuszek w szóstym miesiącu ciąży może nie jest gigantyczny, ale raczej nie należy na niego przymierzać odzieży nieciążowej. Ale to nie koniec wpadek. Nie podobało mi się proponowane w modelu zapięcie na kołeczki, ale w paru Burdach widziałam kurtki na takie fajne duże klamry. Niestety, coś takiego okazało się w Polsce nieosiągalne. Próbując dobrać coś sensownego i nierozłażącego się, stałam się posiadaczką sporej kolekcji różnych ozdobnych zapięć, z których żadne jednak nie pasuje.
I tak moja twórczość wisi w szafie do tej pory, na etapie widocznym na zdjęciu. Układa się źle. W najlepszym wypadku wypadku powinno wystarczyć odprucie kieszeni i ponowne przyszycie. W najgorszym - trzeba będzie spruć całość, bo marszczenie może być winą złego zszycia karczku (możliwe, że przesunęły się warstwy; gruby flausz szyłam pierwszy raz i szło mi tak sobie). Na razie straciłam do tej kurtki serce, czeka na atak natchnienia...

Tuesday, 11 December 2012

dywagacje skarpetkowe

Lubię ciepłe, wełniane skarpety - i na po domu, i do zimowych butów. Wypróbowałam jak dotychczas trzy rodzaje włóczek skarpetkowych, więc napiszę o nich co nieco.


 
Skarpetki na zdjęciu zrobiłam z włóczki Regia Softy. Kupiłam ją, znęcona piękną pastelową kolorystyką. Pierwotnie wydziergałam z niej sweterek dla dziecka, i niestety był to niewypał. Dzianina na wszystkim zostawiała drobne białe kłaczki, nawet po wielokrotnym praniu. Dostawało się to paskudztwo małej do nosa i oczu, i w końcu musiałam spruć. Na skarpetki rzeczywiście OK, ale na inne wyroby nie polecam, zarówno ze względu na kłaczenie, jak i niezbyt ładnie układające się kolory - w rzeczach o rozmiarach większych niż skarpetki przejścia nie są płynne, wychodzą takie pourywane paski.
Za zupełną katastrofę uważam włóczkę Treviso z Lidla. Mechaci się potwornie, a filcuje nawet nie od prania, a od samego noszenia. Wystarczy jej ta odrobina wilgoci ze skóry, i to nawet nie bezpośrednio - skarpety były noszone jako druga warstwa, na bawełniane. A co po praniu? No cóż, z rozmiaru 42 po paru praniach zrobiło się 36.
Mój absolutny i niezmienny faworyt to zatem wciąż Alize Superwash, o której już było tutaj.

Friday, 7 December 2012

kołnierzyk potrzebny "na wczoraj"

W sierpniu 2004 miałam przyjemność świadkować na ślubie przyjaciółki. Mając w tym czasie zawodowe urwanie głowy, nie interesowałam się zbytnio, co na siebie założę - byłam pewna, że coś tam się z szafy wylosuje. Kilka dni przed uroczystością wylazło, że mój jedyny nadający się na tę okazję kostium wymaga dodatkowo białego kołnierzyka, najlepiej koronkowego. Okazało się, że jest to towar nie do zdobycia. Dysponująca większą niż ja ilością wolnego czasu mama emerytka, po obejściu sporej liczby sklepów z galanterią i pasmanterii, zamiast kołnierzyka przyniosła... kłębek kordonka i szydełko. "Zrobisz sobie", oświadczyła optymistycznie. No to zrobiłam.




Wzór: Kołnierz "stara koronka" z książki Janiny Malinowskiej Wstawki i koronki szydełkowe, wyd. IV, Watra 1989

Monday, 3 December 2012

patent na kropeczki / dotted rib scarf

Przysięgałam sobie, że absolutnie nic nie zrobię z różowej włóczki, ale jednak skusił mnie pudrowy róż First Class Rozetti. Wyobraziłam go sobie w zestawieniu z białym  i na razie mamy taki szaliczek:



Wzór: 
Jest to zwykły ściągacz, z wyjątkiem odcinka w kropeczki, gdzie trzeba się trochę nagimnastykować, żeby wzór był jednakowy po obu stronach i bez widocznych przeciąganych nitek.

Liczba oczek podzielna przez 4, robić na drutach z żyłką.
rz. 1 i 2: włóczka biała *1 o.p., 1 o.l.*, powtarzać *-*. Po drugim rzędzie nie odwracać roboty, tylko przesunąć ją na drugi koniec drutu.
rz. 3: włóczka różowa: *1 o.p., 1 o.l,  1 oczko p. przełożyć bez przerabiania - nitka z tyłu,  1 oczko l. przełożyć bez przerabiania - nitka z przodu*, powtarzać *-*
rz. 4 włóczka różowa: *oczka białe przekładamy bez przerabiania, jak w poprzednim rzędzie (prawe z nitką z tyłu, lewe z nitką z przodu), różowe przerabiamy tak jak schodzą z drutu (tzn. otrzymując prawidłowy ściągacz).  Nie odwracać roboty, tylko przesunąć ją na drugi koniec drutu.
Powtarzać te 4 rzędy.

Inspiracją był szalik Magic Stripe, tylko ja koniecznie chciałam kropki, a nie pasy. Wzór jest bardzo prosty i opis szybko przestaje być potrzebny, bo widać, które oczka przerabiać, a które przekładać.



The pattern is a simple rib (k1,p1), apart from the dotted section.
Dotted rib:
Cast on a multiple of 4 stitches, use circular needles.
Row 1 and 2, white yarn: *k1, p1*, repeat *-*. After row 2 do not turn work, but slide to the other end of the needle.
Row 3: pink yarn: *k1, p1,  S1wyibS1wyif*, repeat *-*
Row. 4 : white yarn *slip white stitches as in the row 3 (knitted - S1wyib, purled - S1wyif). Knit the pink ones as they appear (you should obtain a correct rib).  Do not turn work, but slide to the other end of the needle.

Repeat these 4 rows.
S1wyib= slip one with yarn in back
S1wyif= slip one with yarn in front

The inspiration for me was a Magic Stripe scarf.

Thursday, 29 November 2012

piżama nocnej wędrowniczki

Kiedy dziecko w nocy zmienia pozycję sto pięćdziesiąt razy i w efekcie śpi głównie na kołdrze lub obok kołdry, to jedyne, co można zrobić, to ubrać je porządnie. Powyżej rozmiaru 86 wybór  ciepłych pajacyków jest taki sobie, i to szytych zwykle z bardzo cienkiego polaru. Tanio też nie jest - te ładniejsze zaczynają się od 50 zł (plus przesyłka), a potrzeba przecież przynajmniej dwa na zmianę. Chcesz mieć dobrze, zrób sam, i oto mamy:

Premiera piżamy przebiegła pomyślnie, może pomijając fakt, że przy nadmiernej aktywności wieczornej czasem obie nogi znienacka lądują w jednej nogawce (na razie ciut za dużo luzu, uszyłam oczywiście na wyrost).

Wzór: Kwik Sew 3527
Tkanina: polar, 400g/mb (szerokość 180 cm).

Friday, 23 November 2012

kamizelka - i znów utylizacja resztek

Kolejne pojedyncze kłębki włóczki znalazły zastosowanie.
Wzór: Robiony od góry, podobnie jak raglan. Z tym że oczka dodawane nie w miejscach wyznaczonych na rękawy, a w równych odstępach, aż do uzyskania właściwej ilości oczek na rękawki i korpus.
Pikotki wykonane są na drutach:


Zamknąć dwa oczka, *przełożyć jedno oczko z powrotem na lewy drut, nabrać 3 oczka metodą łańcuszkową (cable cast-on method), zamknąć 5 oczek*, powtarzać **.

Jest to wykończenie  picot point chain edging z książki Nicky Epstein Knitting on the Edge.
Włóczka: Alpacana Yarn Art plus resztki jakiegoś akrylu.

Thursday, 22 November 2012

tego się nie kupuje

Szanująca się robótkowiczka oczywiście musi takie tego typu drobiazgi wykonać sama.



No dobra, przyznam się. Do niedawna igły tkwiły w szkaradnym pomidorku, który był w komplecie razem ze szpilkami. Ale w końcu doczekały się porządnego mieszkanka.
Igielnik kształt ma fikuśny, a w wykonaniu jest bardzo prosty - oto tutorial.
Pokrowiec komórkowiec ozdobiłam stopką do kwiatków. Hmm, muszę się nią w końcu więcej pobawić, bo to nie jest szczyt jej możliwości.

Wednesday, 21 November 2012

słodko!

Nie jestem entuzjastką różowego, ale sporo ciuszków w tym kolorze dostajemy w prezencie. No bo przecież jak dla dziewczynki... Siłą rzeczy, szyć muszę rzeczy pasujące do tego całego majdanu:





Wzory:  oba z Burdy dla dzieci 1/2009 
  • Majtaski w kwiatki: model 635,  dostępny w rozmiarach 68-86. 
  • Spodnie długie i krótkie: model 725, dostępny w rozmiarach 86-104. Wzorek na nogawkach to po prostu jeden z maszynowych ściegów ozdobnych (Janome 525S). Słoneczko u góry wyszyte jest specjalną stopką do kwiatków.  W szortach wykorzystałam specyfikę tkaniny i zamiast podwijać dół, wystrzępiłam.

Tuesday, 20 November 2012

torba wszystkomieszcząca

To było zdecydowanie "slow sewing". Zaczęłam gdzieś pod koniec sierpnia, skończyłam w październiku. Niestety jakoś brakło czasu, by spokojnie siąść do maszyny. Ale w końcu jest!
Można w niej upchnąć wszystko, co potrzebne na spacerze z dzieckiem -  chusteczki zwykłe, nawilżane, jakieś zapasowe elementy garderoby, popitki, pochrupanki... Dobrze się nosi i na ramieniu, i na spacerówce daje się powiesić.

Tkaniny: Zużyłam prawie co do niteczki poniewierającą się po szafie resztkę sztruksu, pozostałą po szyciu spodni (o! a czemu ja ich nie mam na blogu?). Materiał w kwiatki pochodzi z prywatnego lumpeksu. Znaczy, ze starych ciuchów, jeszcze z PRL, zachomikowanych w piwnicy na przydasie.

Monday, 19 November 2012

byle do wiosny

Za oknem zimna i mglista jesień, a u mnie wiosenny sweterek:

Włóczka: Jeans Yarn Art. Pierwszy raz użyłam mieszanki akryl-bawełna, zobaczymy jak się sprawdzi. W robocie bardzo przyjemna i wydajna. O noszeniu i praniu na razie nic nie mogę powiedzieć, bo sweterek czeka na nadejście odpowiednich temperatur.
Wzór: nr 276 z książki Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990. Ściągacze: openwork rib z książki Nicky Epstein Knitting over the Edge. Dekolt jest wykończony oczkami rakowymi.

Friday, 16 November 2012

pierwszy patchwork

Oj, długo się zbierałam, żeby go uszyć. Przez długi czas moje działania w tym kierunku ograniczały się do zakupów - mata, nożyk obrotowy, stopki do maszyny, dwie książki. Książki przeglądałam w te i nazad, a narzędzia czekały na lepsze czasy. No i się w końcu doczekały. Na początek makatka 60 x 80 cm:



Wagoniki to kieszenie, więc mogą w nich jechać pasażerowie. Jako krajobraz - niebo i zielone pagórki - wykorzystałam układ wzorów na tkaninie (resztki płótna pościelowego).  Patchworkowanie mnie zachwyciło i mam ochotę na coś najbardziej klasyczną techniką, z elementów.

Thursday, 15 November 2012

wół utył i ma miły tułów?

A może po prostu zamieszanie w rozmiarach Burdy? Skroiłam sobie rozmiar ten co zawsze, no i tunika wyszła ciut za ciasna. Na zdjęciu niby ładnie leży - owszem, jak się w niej stoi. Niestety przy ruchu podjeżdża ciągle do góry i łódkowy dekolt zaczyna stawać dęba, zamiast grzecznie leżeć pod szyją.


 
Mam na przyszłość nauczkę, żeby: 1) zostawiać większe zapasy na szwy, bo zostawiłam mikroskopijne, do zszywania ściegiem do dzianin (z równoczesnym obrzucaniem brzegu) i nie miałam z czego poszerzać 2) sprawdzać rzeczywiste wymiary wykroju, a nie kierować się tylko rozmiarem.
Wzór: Burda Małe kobietki 2/99, model 807A

Wednesday, 14 November 2012

grunt to szlachetna nazwa

 Kiedyś człowiek z klasą zadawał szyku foliową reklamówką, a szmaciane torby na zakupy zwano "dziadówkami".  Teraz te ostatnie awansowały na stanowisko "toreb ekologicznych". Dla szyjących to świetna okazja do wyżycia się - przydają się w każdej ilości, szczególnie że większość hipermarketów wycofała bezpłatne foliówki.


Wzory:
  • Fioletową uszyłam z obrzydliwie sztucznej starej sukienki babci (nylon czy cóś, kiedyś szał... jak to można było nosić???). Po złożeniu mniejsza niż telefon komórkowy.
Instrukcja pochodzi stąd. Wykrój rozrysowałam sobie w programie graficznym i chętnie się podzielę -  można go pobrać pobrać z moich zasobów w pdf na 3 kartkach A4 do druku i sklejenia (linie przerywane mają się zetknąć).

Tuesday, 13 November 2012

tyle słońca w całym mieście

I kolejny sweterek w moich ulubionych kolorkach.




Przy takiej melanżowej włóczce nie ma co szaleć z wzorami, więc bardziej ozdobne zrobiłam tylko wykończenia (wzór fan fair z książki Nicky Epstein Knitting on the Edge)
Włóczka: Miya, Diktas. Moje kolejne podejście do 100% bawełny, i kolejny raz stwierdzam, że jednak nie. A w każdym razie na pewno nie na bluzkę robioną zwięzłym wzorem i z długim rękawem. Dzianina jest przyciężkawa, jak na letnią odzież. Jeśli coś będę jeszcze robić z czystej bawełny, to zdecydowanie top, i to ażurowy.

Monday, 12 November 2012

inżynier, co nie umie liczyć

Mam, o ile pamiętam, wykształcenie wyższe techniczne. Co mi nie przeszkodziło błędnie posłużyć się linijką oraz pomylić w liczeniu w zakresie od 1 do 30. No w każdym razie kompletnie coś pokićkałam robiąc próbkę. Wybrałam pasujący (?) do grubości włóczki wzór i robiłam wg instrukcji, już nie sprawdzając dokładnie wymiarów. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku, ale...


...kamizelka jest o jakieś 10 cm dłuższa, niż powinna, co przy rozmiarach na 2-3 latka raczej ma znaczenie. Obecnie sięga właścicielce do pół łydki. Kiedyś na wzrost będzie OK, ale wtedy ręce mogą się nie zmieścić w otwory, bo wydają mi się dość wąskie. Los robótki zatem niepewny, może ją czekać sprucie. 
A w ogóle nie należy robić skomplikowanych wzorów (tu należało jednocześnie pilnować motywu oraz rzędów skróconych), łypiąc okiem jednocześnie na trenującego chodzenie brzdąca. W żadnej robótce nie narobiłam tylu błędów co tu...
Włóczka: Peonia, Anilux

Thursday, 8 November 2012

Stefan i inni

Kumple mojego dziecka. Na pierwszym zdjęciu niejaki Stefan (nie wiedzieć czemu, tak ochrzczony przez Męża). Swego czasu był ulubioną zabawką i pierwsza czynność po powrocie do domu ze spaceru to było chapnięcie go z radosnym okrzykiem: "Stefan, choooodź!". Obok różna drobnica.



Wzory:


Wednesday, 7 November 2012

sweterkowe szaleństwo

W naszym uroczym polskim klimacie swetry są w użyciu właściwie przez dwie trzecie roku. Dla Malizny wyprodukowałam zatem tego co nieco, przy okazji utylizując rozmaite włóczkowe remanenty. Pierwsze trzy to raglany od dołu, ostatni - raglan od góry.






Wzory:

Tuesday, 6 November 2012

takie małe, malusieńke / so tiny, so sweet

Idealny sposób na pozbycie się resztek po swetrze w groszki i kardiganie "piegusku". Trzeba się jednak było spieszyć, bo za chwilę włóczki byłoby już za mało :-)
 


    I had some waste yarns, and the best way to utilize them was to make something tiny and sweet. And it was really high time to do it, otherwise the amount of yarns would be to small - babies grow so fast!

    Friday, 2 November 2012

    ładne, ale niepraktyczne

    Ot, typowy błąd świeżo upieczonej mamy - zrobić coś ładnego, ale potwornie niepraktycznego. Z bluzki pokazanej w poprzednim poście zostało mi nieco Alminy, więc wydziergałam sweterek dla Malizny:
    Wybrałam rozmiar na wyrost, wychodząc z założenia, że robienie może mi się przeciągnąć. Ale przesadziłam na tyle, że okazał się dobry jeszcze na dwulatkę. Głowy nie dam, czy i na przyszłe lato nie wystarczy. Jednakże okazji do noszenia mało - nietrudno sobie wyobrazić, jak sweterek wyglądałby po wizycie na placu zabaw... Jest zatem raczej wizytowy.
    Czas wykonania: sierpień 2012
    Wzór: BabyDROPS 10-3

    Thursday, 1 November 2012

    nieoczekiwana zmiana właściciela robótki

    Otóż, wydziergałam Mamie bluzkę z Alminy (100% bawełna). Po praniu w pralce nieco się zbiegła i zrobiła się raczej dla mnie... Ogólnie, nie jestem zachwycona czystą bawełną. Zrobiona na szydełku letnia bluzka w rozmiarze 38 okazała się dość ciężka. Waży aż 400g - tyle co zimowy sweter z mieszanki wełna/akryl. Jeśli jeszcze się zdecyduję na bawełnę, to raczej jakiś luźno robiony ażurowy wzór.

    Czas wykonania: sierpień 2012
    Wzór: znów luźno latający skan gazetki

    Wednesday, 31 October 2012

    brzuchate lato / bellied summer

    Ciąża to oczywiście świetna okazja, żeby uszyć sobie co nieco.
    • Tunika na obu zdjęciach jest z tego samego modelu: Burda 8/2008, model 124. Nie wiedzieć czemu, większość kreacji ciążowych w Burdzie projektowana jest z ogromnymi dekoltami, jakbyśmy się wszystkie koniecznie chciały chwalić: patrzcie, jaki mi dorodny biust urósł! Zmodyfikowałam dość znacznie oryginalny wykrój - zrezygnowałam z rękawów i wiązania nad brzuszkiem, a dekolt do pasa zamieniłam na łagodne okrągłe wycięcie.Biała tunika jest z satyny, matową stroną na zewnątrz, kolorowa - materiał sukienkowy.
    •  Spodnie pochodzą z Burdy 8/2004, model 137. Z elastyczną wstawką u góry, łatwe do uszycia i wygodne. Uszyłam ze stretchu, ale na przyszłość wybrałabym jednak bawełnę, jako przewiewniejszą. Korzystając z tego wykroju można też przerobić zwykłe spodnie na ciążowe - potraktowałam tak jedne dżinsy, z dobrym skutkiem.
    • Spódniczka:  Burda 8/2002, model 131. W Burdzie jest długa, ja zrobiłam mini. Szyta z  dżerseju, niestety, nie chciała się trzymać na brzuchu, elegancko udrapowana, jak to sobie wyobraził projektant. Raczej warto od razu zrobić u góry tunel na gumkę, bo inaczej zjeżdża.

    Pregnancy is a great time... because you need new clothes!
    • The tunic on both photos comes from Burda 8/2008, pattern 124. Practically all pregnancy patterns from Burda have very low necklines, that shout: "hallo, look at my huge boobs", so I had do modify it a little.
    • Trousers: Burda 8/2004, pattern 137.
    • Orange skirt:  Burda 8/2002, pattern 131. Originally it's long, but I preferred short. The designer imagined, that the skirt will just lie on the belly, so beautifully draped. Ha-ha, impossible, It was slipping down all the time so I had to make an elastic casing on the top. (It's hard to call it "waistband", when you have no waist at all... I mean, over the belly).

    Tuesday, 30 October 2012

    nigdy nie mów nigdy

    Spróbowałam kiedyś zrobić próbkę wzoru warkoczowego i stwierdziłam, że w życiu czegoś takiego nie będę dłubać. Ale ten sweterek tak mi się spodobał, że jednak zdecydowałam się go wydziergać, choćby nie wiadomo ile miało mi to zająć. Okazało się, że przy tej szerokości warkoczy wcale nie trzeba przekładać oczek na zapasowy drut, da się je przytrzymać palcem - i od razu robota poszła mi sprawniej.

    Wzór: Cable & rib jacket - w podanym linku zachował się w jakimś archiwum za darmo. Jeśli przestanie działać, tu jest płatny.
    Włóczka: Alpacana Yarn Art. Cieplutka włóczka z charakterystycznymi dla alpaki długimi włoskami. Nie obłazi jednak tak jak moher. Pranie znosi dobrze. Niestety trochę gryzie.
    Czas wykonania: luty 2010

    Monday, 29 October 2012

    sweterek "piegusek"

    Jak kardigan, to tylko na zamek błyskawiczny. Moim zdaniem o wiele lepiej się sprawuje niż te na guziki - przód elegancko trzyma formę, nic się nie defasonuje. Mojemu mężowi skojarzył się z ciasteczkami "pieguskami", upstrzonymi kawałkami czekolady.


    Włóczka: Tweed Yarn Art. Miękka, cieplutka, niegryząca i dobrze znosi pranie. Jedyne miejsce, gdzie się odrobinę "skulkowała", to łokcie. Ale dało się to bez śladu zgolić. Jedyny drobny mankament to słabe wplecenie niektórych ozdobnych "farfocli" w nitkę - część odczepiła się w trakcie dziergania.
    Czas wykonania: luty 2010

    Friday, 26 October 2012

    urok prostoty / simple checker scarf with picots

    I kolejny szalik dla zaprzyjaźnionej miłośniczki rękodzieła. Ponieważ nie lubi przesadnie "pokręconych" wzorów, zrobiłam prostą kratkę, wykończoną kilkoma rzędami oczek prawych i pikotkami.

    Włóczka: Merino Interfox. Zdjęcie szalika zrobiłam dopiero po jakimś roku jego używania - a wygląda jak nowy. Włóczka miękka, niegryząca. Jest gładka, pozbawiona włosków, więc ładnie eksponuje proste, geometryczne wzory.
    Czas wykonania: styczeń 2010



    The disadvantage of most sophisticated patterns is that they look good on the right side only. When you want to knit a scarf, it’s rather annoying. But a simple combination of knit and purl can also look quite interesting! And you do not have to hide the wrong side :-)

    Cast on multiple of 4 sts plus 2 plus 2 edge stitches (in my scarf it was 39 sts). Remember to leave a „tail” of yarn long enough to make picots along the edge of the scarf.

    Work 10 rows in garter stitch (every row knit).
    Now work a pattern:
    Row 1 – k1 *k4, p4; rep from *, end k1.
    Rows 2 to 5 – k1 *k the knit sts and p the purl sts*; rep from *, end k1.
    Row 6 - k1 *p the knit sts and k the purl sts, end k1.
    Rows 7 to 10 – as rows 2 to 5

    Repeat these 10 rows until desired length, end with 10 rows in garter stitch and cast off. Don’t cut the yarn! Now, on both ends of the scarf make crochet picots (ch 3, slip stitch in 3rd chain from hook).

    Thursday, 25 October 2012

    wycena rękodzieła, czyli jak się sfrajerzyłam

    Chciałam zobaczyć, jak się robi z cienizny typu Luna, i wydziubałam taki szaliczek:

    Poniewczasie stwierdziłam, że właściwie do niczego mi nie pasuje, więc postanowiłam opchnąć na Allegro. Dałam niską cenę wywoławczą, w przekonaniu, że unikat, że rękodzieło, że porządny surowiec, a nie chińska szmata - to musi wzbudzić zainteresowanie. I cóż, jeden chętny, szalik poszedł za cenę włóczki...
    Czas wykonania: luty 2010

    Wednesday, 24 October 2012

    era błędów i wypaczeń

    Swego czasu dowiedziałam się, że ja z tych, co robią oczka "po heretycku". Trochę mi to namieszało w głowie, zaczęłam eksperymentować i w efekcie cały sweter dla Mamy składa się z oczek przekręconych.

    Włóczka: First Class Rozetti. Jedna z moich ulubionych mieszanek wełna/akryl. Mięciutka, niegryząca, nadaje się nawet na wyroby dla małych dzieci.
    Wzór: nr 315 z książki Ireny Szymańskiej Album splotów na drutach, wyd. III, Watra 1990. Bardzo prosty, choć wymagający cierpliwości. Jest to zwykły jersey, na którym robi się "groszki":

    Przenieść na krótki zapasowy drut 3 oczka, owinąć nitką z kłębka 7 razy, następnie przerobić je kolejno na prawo.

    Jako dodatkowego drutu używałam grubej i tępej igły do dzianin - musi być naprawdę króciutki, inaczej bardzo niewygodnie się nawija.
    Czas wykonania: grudzień 2009

    Tuesday, 23 October 2012

    tym razem stonowana

    Jak widać po moim blogu, lubię raczej kolory intensywne. Raz stwierdziłam, że przydałoby mi się coś spokojniejszego. I, no cóż, nie przepadam za tym swetrem. Choć w sumie ładny, czuję się w nim jakoś tak szaroburo.


    Wzór: Znów jakiś luźno fruwający skan gazetki
    Włóczka: Lavita Madame Tricote
    Czas wykonania: październik 2009

    Monday, 22 October 2012

    i kiedy ja mam to nosić? / no chances to wear it

    Dobrych parę lat temu uszyłam z zalegającej w szafie satyny taką piżamę. Ale cóż, polskie lato Florydy nie przypomina, noszona jest może parę nocy w roku...
    Wykrój: Burda Małe Kobietki 2/2004, model 812

    Some years ago I've discovered in my wardrobe a beautiful viscose satin and sewn really sexy pyjamas (Burda Petite Fashion 2/2004, pattern 812). Unfortunately, Poland is not the Florida and even in summer the weather is often not very friendly. I wear it only a few nights in the year...

    Thursday, 18 October 2012

    nie ufać wzorom...

    I jeszcze jeden sweter z nieszczęsnej Sasanki. A czemu nie ufać wzorom? Ano, w gazetce (znowu jakiś skan luzem) był błąd. Opis ściągacza wyglądał nieco podejrzanie, ale brnęłam, jak napisali. Dopiero przy plisie dekoltu postanowiłam zacząć robić tak, jak mi się wydawało, że powinno być. No i przez to tylko w tym miejscu mam ładne miniwarkoczyki, a na dole i przy rękawach jakieś nie wiadomo co...
    Czas wykonania: wrzesień 2009