Wednesday, 7 February 2018

miniplecak

Daawno temu kupiłam najwspanialszy plecaczek świata w... kiosku Ruchu. W kiosku, jak to w kiosku sporo przypadkowej tandety, plecak jednak okazał się imponująco porządnie uszyty i bardzo trwały. Zaskakująco pakowny, służył mi przez wiele lat, a potem na jakiś czas musiałam się przerzucić na wszystkomieszczące torby dziadowskie macierzyńskie. Plecak też zresztą lata świetności miał już za sobą i wypadało się z nim rozstać.

Teraz postanowiłam podobny wykonać samodzielnie.





Bazą był wykrój ze strony aonestopshop.blogspot.com/2012/02/weekend-backpack-sewing-pattern.html. Od siebie dodałam kieszonkę w klapie i kieszeń wewnętrzną w podszewce.

Niestety wykrój jest z błędem - dno nie pasuje rozmiarem do obwodu korpusu plecaka i sporo się naklęłam, próbując je dopasować. Kieszonki mają ładny fason, ale są nieco przesadnie mikroskopijne, co jest średnio praktyczne, a w dodatku irytujące przy szyciu ze sztywnej tkaniny (podgumowany nylon). Mam przez to uczucie pewnego niedosytu, ale efekt końcowy nie jest zły i pewnie, jak to zwykle bywa, używając w końcu zapomnę o drobnych niedoróbkach.





Sunday, 28 January 2018

uwalnianie włóczek, czyli jak od ubywania przybywa

Oto, jak się kończy szczytny zamiar zużywania zapasów. Kupiłam kiedyś włóczkę na sweterek dla siebie, ale jakoś mi przeszła ochota na tak żywe kolory i postanowiłam przeznaczyć ją na sweterki dla dziecka. I tu pojawił się drobny problem. Mianowicie, na drugi nie starczyło. Zabrakło dosłownie pół moteczka.  Miałam szczere chęci wykończyć dół czymś innym, ale niestety nie uzyskałam efektu "dziewiarki z fantazją". Każda próba oznajmiała światu: "ha, ha, widać, że zabrakło włóczki i kombinujesz z resztkami".
Poddałam się, zlokalizowałam włóczkę w sklepie internetowym, ale skoro przesyłka kosztuje tyle co sam motek, to przecież nie opłaca się poprzestać na jednym, prawda? I w ten sposób bilans przedstawia się następująco: ubyło  2, przybyło 4. A nawet 4,5, bo po dziecięcym sweterku oczywiście zostało jakieś niewydarzone pół motka...


 Włóczka Yarn Art Magic Fine, kolor 555, raglan robiony od góry. Wykończenia dołu z książki Nicky Epstein Knitting on the Edge.

Jak widać, w zależności od tego, które fragmenty motka trafiły do wyrobu, kolorystyka jest nieco inna. W sweterku po lewej postarałam się uzyskać symetryczne rękawy, po prawej, robiąc z pozostałości, już nie miałam pola manewru, ale dziecku to nie przeszkadza. Uwielbia sweterki miłością wielką i patologiczną - robi awanturę, aż blok się trzęsie kręci nosem, jak ma założyć coś innego.

Wednesday, 1 November 2017

wypychacz do narożników Prym

Bohater dzisiejszego odcinka konstrukcję ma zdecydowania nieskomplikowaną. Wygląda mianowicie tak:


Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości - tak, jest to po prostu odpowiednio wyprofilowany kawałek plastiku o długości ok. 13 cm. Służy toto do wypychania  narożników po wywróceniu zszywanego z dwóch warstw elementu na prawą  stronę - np. kołnierzyka,  uszek pluszaka itp.
Zazwyczaj używałam czegokolwiek, co mi wpadło w rękę: ołówka, linijki, nożyczek, ostrego narożnika ekierki itp. Jaka jest przewaga wypychacza nad powyższymi? W przeciwieństwie do ekierki wejdzie wszędzie, także w małe elementy, nie usmaruje materiału od środka jak ołówek, nie ryzykujemy też zrobienia końcem dziury w materiale, bo nie jest na tyle ostry. Dobrze się nim manewruje wewnątrz narożnika i ładnie można uformować wypychany szew.
Gadżet zaliczam do grupy: można się obejść, ale mi się podoba.
Opis na stronie producenta: Corner and edge shaper

Sunday, 2 July 2017

dla małej i dużej szefowej kuchni

Kupiłam kiedyś resztki bawełny dziecięcej na allegro od producenta pościeli na zasadzie "kota w worku". "Resztki" okazały się wspaniałymi dużymi kawałkami, z jedną tylko wadą: liczyłam na więcej kwiatków, kratek i kropeczek przydatnych na patchworki, tymczasem mam zdecydowanie nadreprezentację różnych zwierzątek. W przypływie rozpaczy próbuję je wykorzystać także dla siebie. Tak, ten żółty fartuszek po prawej to mój, mam takie dwa na zmianę i zdarza mi się otwierać w nim drzwi np. listonoszowi. Po lewej rozmiar dziecięcy, uszyty całkiem przyzwoicie mimo pośpiechu - nauczyciele lubią  zaskoczyć notką w dzienniczku typu "jutro dzieci będą robić sałatkę, proszę przynieść składniki, naczynia oraz fartuszek kuchenny".



Sunday, 25 June 2017

kosmetyczka podróżna nr 2

Kolejna przepastna kosmetyczka została uszyta dla przyjaciółki, rozmiar i fason identyczny jak moja, ale tym razem nie patchwork, ale przepikowany jeans.



Friday, 16 June 2017

bluzeczka z kołnierzykiem

Był taki moment, gdy kupowałam więcej tkanin niż mogłam uszyć, jak każda krawcowa amatorka chyba (akcja "uwolnij tkaniny" nie wzięła się znikąd...). Staram się teraz to w końcu zużyć, co jest o tyle łatwe, że mam na stanie dziecię w wieku wczesnoszkolnym. Daje to dodatkowy komfort psychiczny, jak coś nie wyjdzie idealnie, bo:
- i tak to gdzieś wyszlaja,
- zaraz z tego wyrośnie,
- na takiej modelce nawet perfekcyjna odzież od hollywoodzkiego krawca leżałaby krzywo (kawałek bluzki upchany w majty, albo odwrotnie, różne wystające ogony itp.).
Aktualnie na warsztat poszła dzianina, którą kiedyś za grosze na allegro kupiłam sobie na tuniki ciążowe, ale jej nie zużyłam, bo jeszcze jedną dzianinę dostałam wtedy w prezencie.
Kupon okazał się spory, starczyło na długą, prostą spódnicę dla mnie, dwie bluzeczki dla dziecka (na wzrost 128) i jeszcze mi trochę zostało. Spódnica to zwykła rura na gumce, więc nie ma się czym chwalić. Poniżej bluzeczka nr 1, model 607 z Burdy dla dzieci 1/2010. Na zdjęciach przód i tył zapinany na dwa guziczki.



Thursday, 25 May 2017

wypasiony spersonalizowany konfigurowalny piórnik

Jaki czas temu zapadłam na hobby plastyczne. Staram się nie szaleć z akcesoriami, ale siłą rzeczy trochę ich przybyło, a to oczywiście świetna okazja, by sobie uszyć coś do ich zorganizowania. Dość długo myślałam i wykombinowałam sobie piórnik. Od frontu prezentuje się, myślę, przyjemnie (haft ręczny cieniowany). Konstrukcja przypomina segregator biurowy, w który zamiast kartek czy koszulek wpięte są, yyy, no takie cósie z gumkami trzymającymi przybory plastyczne:


"Okładki" zaopatrzone są w kieszonki, gdzie mieszczą się różne rzeczy o niestandardowych kształtach i rozmiarach, typu wiszery czy pudełeczko z gumką chlebową.


Całość świetnie sprawdza się w użytkowaniu, w razie czego piórnik jest rozwojowy - można mu dorobić dodatkowe wkłady do wpięcia, gdyby majdanu przybyło.